Prosna - LZS Doruchów 3:1 (2:0)
Dodane przez Administrator dnia Marzec 16 2008 13:55:13
W niedzielne przedpołudnie prośniacy zainaugurowali rundę wiosenną. Podopieczni Krzysztofa Florczaka zaprezentowali się słabo, mimo to wygrali po dwóch bramkach Pietrzaka i trafieniu Czajczyńskiego. Dla gości gola zdobył Rafał Nikodem.
Rozszerzona zawartość newsa

Mecz Prosna Kalisz - LZS Doruchów był bardzo ważnym pojedynkiem tak dla jednych, jak i drugich. Zarówno gospodarze, jak i goście potrzebują punktów, tyle że w zupełnie innych celach. LZS zajmował przed tym meczem 14., spadkową lokatę, mając na koncie 9 punktów. Prosna zaś plasowała się na 4. lokacie z 28 "oczkami". Co ciekawe, spotkanie to ponownie poprowadził tercet sędziowski Król-Wasik-Kokot (ten sam, który sędziował w poprzednią niedzielę w meczu z Jarotą). W kaliskim zespole nastąpiło kilka zmian w porównaniu do wyżej wymienionej potyczki pucharowej. Do składu powrócił Rafał Sibiński, który zajął miejsce na prawej stronie pomocy. Pauzującego za kartki Kaźmierczaka zastąpił na pozycji wysuniętego stopera Przemysław Klimkiewicz, natomiast w środku pomocy zagrał Michał Baszczyński wraz z Konradem Bigdowskim.

Już na początku meczu przewagę osiągnęła Prosna. Pierwszą dogodną sytuację kaliszanie stworzyli sobie w 3 minucie. Z prawej strony piłkę w pole karne dośrodkowywał Rafał Sibiński, przedłużył ją Łukasz Augustyniak, jednak Dariusz Pietrzak nie zdołał pokonać Blewasty. LZS otrząsnął się 4 minuty później. Michał Gmyrek stracił futbolówkę na 30. metrze, jeden z rywali zdecydował się na natychmiastową wrzutkę, która niepodziewanie zamieniła się w groźny strzał, ale przeleciała ponad bramką. Chwilę później nie popisał się Karol Kiełbik, źle wyprowadzając piłkę. Goście przeprowadzili szybką kontrę, wychodzili już na czystą pozycję, jednak kaliszan uratował sędzia liniowy, który podniósł chorągiewkę. Doruchowska obrona pękła w 13 minucie. Akcję zainicjował Konrad Bigdowski, następnie piłka szła jak po sznurku. Czajczyński odegrał do Baszczyńskiego, ten znakomicie obsłużył crossowym podaniem Pietrzaka, a napastnik z zimną krwią wyprowadził biało-czerwonych na prowadzenie. Goście próbowali odpowiedzieć strzałem Michała Stempinia, jednak ten chybił celu. W 20 minucie kaliszanie przeprowadzili kolejny świetny kontratak. Przemysław Klimkiewicz z połowy boiska zagrał do Czajczyńskiego, ten odegrał do Augustyniaka, jednak popularny "August" nie zdołał pokonać bramkarza LZS-u. 13 minut później znów dał znać o sobie aktywny Marcin Czajczyński. "Siwy" minął rywala na lewej flance i dośrodkował tak kąśliwie, że piłka trafiła w słupek. W odpowiedzi goście uderzyli z 17. metra prosto w poprzeczkę bramki Zająca! Na 4 minuty przed przerwą kaliszanie przeprowadzili następny wzorowy kontratak. W roli podającego ponownie wystąpił Baszczyński, strzał Augustyniaka odbił się od słupka, jednak w sukurs kolegom przyszedł niezawodny Dariusz Pietrzak i pewnie zapakował piłkę do "sieci". Takim mocnym akcentem kaliszanie zakończyli I część spotkania.

W przerwie trener Krzysztof Florczak dokonał jednej zmiany. Za Konrada Bigdowskiego na boisku zameldował się Dawid Garifow, który zajął miejsce stopera. W tym wypadku Przemysław Klimkiewicz przesunął się do II linii.

Przez pierwsze 10 minut II połowy na boisku nie działo się absolutnie nic. Dopiero w 58 minucie centrował Marcin Czajczyński, do piłki dopadł Sibiński, ale jego strzał był daleki od ideału. Chwilę później próbował Przemysław Klimkiewicz, jednak ponad bramką. W grze Prosny widać było dużą niefrasobliwość, dawał o sobie znać mecz pucharowy. Momentami na boisku panował chaos, którego ogarnąć nie mogli rozgrywający. Widoczny był brak Roberta Kaźmierczaka. W 65 minucie stało się. Sfaulowany na 9. metrze został Przemysław Zając, goście jednak zamiast wybić piłkę kontynuowali akcję i ostatecznie Rafał Nikodem zdobył gola kontaktowego. Chwilę później zmiana, za Augustyniaka wchodzi Olejnik. W 71 minucie powinno być 2:2. Goście wyszli na czystą sytuację, ale o swoim doświadczeniu i kunszcie dał znać Przemysław Zając, który kapitalnie poradził sobie z tą akcją gości. Kilka chwil później Dariusz Pietrzak miał przed sobą tylko bramkarza, ale przegrał ten pojedynek. W 84 minucie bohatera meczu, Pietrzaka zmienił Mariusz Szczęsny. Ambitny łodzianin zaraz po wejściu na boisko mógł podwyższyć, jednak nie wykorzystał zawahania obrońców gości. Na 2 minuty przed końcem regulaminowego czasu gry kaliszanie ustalili wynik tego spotkania. Na prawej stronie znów znakomicie znalazł się Baszczyński, zagrał do Marcina Czajczyńskiego, a ten wpakował piłkę do siatki. Już w doliczonym czasie gry za Rafała Sibińskiego wszedł debiutujący w barwach Prosny w lidze Michał Pietrzak. Mecz efektownym akcentem zakończył Przemysław Klimkiewicz, lecz jego piekielnie mocny strzał przeleciał tuż obok bramki.

Zwycięstwo Prosny na inaugurację cieszy, lecz kaliszanie mogą być zadowoleni tylko i wyłącznie z rezultatu. Ktoś kiedyś powiedział, że "prawdziwą sztuką jest grać słabo i wygrać". Dziś prośniacy zagrali bardzo przeciętnie, jednak podniesli z murawy komplet punktów. Prosna - LZS Doruchów 3:1.

KS Prosna Kalisz: Zając - Zadka, Kiełbik, Klimkiewicz, Gmyrek - Augustyniak (65' Olejnik), Bigdowski (46' Garifow), Baszczyński, Sibiński (90' M. Pietrzak) - Czajczyński, D. Pietrzak (84' Szczęsny)

Ławka rezerwowych: Kaleciński

LZS Doruchów: Blewasta - Sabatowski (82' B. Stempiń), Muttman, Żłobiński, Jakubczyk - Nikodem, Mieszała, Franikowski, Krzywiźniak - Woliński, M. Stempiń

Bramki:
1:0 - D. Pietrzak 13' (asysta Baszczynski)
2:0 - D. Pietrzak 41' (bez asysty)
2:1 - Nikodem 65'
3:1 - Czajczyński 88' (asysta Baszczyński)

Żółte kartki: Gmyrek, Sibiński - Żłobiński, Jakubczyk, Nikodem, Krzywiźniak

Widzów: 150